Prośba o pomoc w odtworzeniu rozproszonego dorobku
Przygotowywana jest książka poświęcona Guido Reckowi — malarzowi, pedagogowi, człowiekowi bardzo silnie związanemu ze szczecińskim Liceum Plastycznym i środowiskiem artystycznym miasta.

Guido Reck należał do pionierów szczecińskiej bohemy artystycznej. Był twórcą płodnym, obecnym, rozpoznawalnym. Malarzem, który swoje obrazy rozdawał tak, jakby rozdawał kwiaty. Miał w sobie coś z powojennej misyjności: potrzebę upowszechniania malarstwa. Szczecińskiego malarstwa.
Często bywał w starej redakcji Rozgłośni Polskiego Radia w Szczecinie. Był rozmówcą, komentatorem, krytykiem, w pewnym sensie – autorem radiowym. Pilnował spraw szczecińskiego środowiska plastyków. O jego miejscu w powojennym życiu artystycznym Szczecina mówi między innymi audycja Alicji Maciejowskiej (kliknij) „Czas przypomniany — o plastyce”.

O twórczości Guido Recka pisał Jerzy Jurczyk, mój redakcyjny kolega, między innymi na łamach „Morze i Ziemia. Almanach Społeczno-Kulturalny”, w numerze z kwietnia 1980 roku, s. 13–15. Reck gościł także w moich programach radiowych, między innymi w cyklu „Szkoła i dom”, gdzie rozmawialiśmy o kształceniu plastyków.
Niestety, w grudniu ubiegłego roku odszedł syn malarza, Krzysztof Reck. Przez wiele lat prowadził antykwariat przy ul. Małkowskiego w Szczecinie. Udało mi się kupić tam kilka drobiazgów, z których jeden — piękny stolik w stylu ludwikowskim — do dziś jest ozdobą mojego kącika czytelniczego.
Wspominam o nim, bo wiąże się z nim anegdota. Krzysztof Reck nie był człowiekiem wylewnym, nie należał do antykwariuszy, którzy klienta osaczają opowieścią. Był rzeczowy, nieco ściszony, mówił spokojnie, niemal encyklopedycznie, o przedmiotach, które miał w swoim sklepie. Tak go zapamiętałem.
Pewnego razu zaproponował kawę. Rozmawialiśmy o jakichś eksponatach.
— Bardzo dobra kawa — powiedziałem, chyba nie tylko z grzeczności.
— To zasługa tego stolika.
— Tego?
— Tak.
— I każda kawa przy nim tak smakuje?
— Proszę się przekonać.
Rozmowa jak licytacja w pokerze. Zapłaciłem i potwierdzam: kawa smakuje przy nim wybornie. Sam stolik jest dość ciężki, z pięknie zachowaną marmurową płytą, która świeci, gdy późnym porankiem pada na nią słońce.
Piszę o Guido Recku, ponieważ dowiedziałem się, że powstaje książka poświęcona jego osobie i twórczości. Istotnym elementem tego przedsięwzięcia będą reprodukcje obrazów malarza — dziś bardzo rozproszonych.
Krzysztof Reck, wyjeżdżając ze Szczecina, zebrał pokaźną kolekcję dzieł ojca. Pan Marek Wyłupek opowiadał mi, że niemały zbiór posiada także żona twórcy.
— Ale Guido Reck był twórcą płodnym — uśmiecha się Marek Wyłupek. — Nie uwierzysz, on rozdawał swoje płótna. Miał w sobie tę ciągle powojenną misyjność: upowszechniać malarstwo. Szczecińskie.
Dlatego warto sporządzić możliwie pełny spis dzieł Guido Recka znajdujących się w szczecińskich kolekcjach prywatnych i instytucjonalnych.
Zapraszam do współpracy osoby, które posiadają obrazy, grafiki, rysunki, fotografie prac, dokumenty, wspomnienia albo informacje dotyczące Guido Recka. Wszystkie przekazane informacje, reprodukcje i fotografie zostaną udostępnione autorce przygotowywanej biografii, którą — mam nadzieję — niebawem przedstawię Państwu w rozmowie poświęconej temu przedsięwzięciu.
Kontakt: koneser (at) koneser.club
Więcej: www.koneser.club
















