czyli muzyczna metropolia u ujścia Odry i na bałtyckim brzegu

W niewielu dziedzinach sztuki Szczecin był przez dziesięciolecia tak godnie i obficie reprezentowany jak w śpiewie chóralnym. W pewnym momencie, dzięki wielkiej pasji Jana Szyrockiego, inżyniera i twórcy chóru studentów Politechniki Szczecińskiej, Polska miała wielkiego ambasadora kultury w świecie. Obok zespołów wokalno-tanecznych, takich jak „Mazowsze” czy „Śląsk”, szczecińscy akademicy byli rozpoznawalni na chóralnej mapie świata.

Autorytet profesora Szyrockiego był niekwestionowany. W 1966 roku urzeczywistnił on ideę i zorganizował Festiwal Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach.

Przyjeżdżały chóry z całej Europy. Przez Międzyzdroje przewinęły się tysiące śpiewaków, dyrygentów i melomanów. Dziś nie ma już Politechniki w tamtym znaczeniu, nie ma też CHAPS-u, jak popularnie nazywano Chór Akademicki Politechniki Szczecińskiej. Na fundamencie tamtej sławy i wyjątkowego profesjonalizmu działa nadal zespół, który — bardzo chciałbym tego doczekać — znów kiedyś popłynie na własnej wokalnej fali. Bez względu na ambicjonalne i organizacyjne sztormy, jakie od dawna go nękają.

Czy jedynym problemem jest brak godnego następcy profesora Jana Szyrockiego? Nie wierzę. Tajemnica musi tkwić w czymś innym. Przecież tylu jeszcze jest i działa wychowanków profesora. Być może zmienił się świat. Być może zmienił się sposób przeżywania muzyki. A może po prostu coraz trudniej budować wspólnotę wokół rzeczy wymagających cierpliwości, wysiłku i wierności.

Dwie politechniki – dwie stylistyki

Dziś, jeśli mówi się o szczecińskim fenomenie chóralnym, najczęściej wskazuje się Chór Politechniki Morskiej. Nie sposób jednak porównywać go wprost z dawnym Chórem Akademickim Politechniki Szczecińskiej Jana Szyrockiego. To zespoły należące do różnych epok, wyrastające z odmiennych tradycji i muzycznych wyobrażeń. Inny jest repertuar, inny sposób budowania brzmienia, inna estetyka wykonawcza, a nawet sama funkcja chóru.

CHAPS profesora Szyrockiego wyrastał z tradycji wielkich form wokalno-instrumentalnych, chóralnej klasyki i idei wspólnoty budowanej wokół żmudnej pracy nad dziełem. Chór Politechniki Morskiej stworzył własną drogę — opartą na muzyce współczesnej, międzynarodowych konkursach, prawykonaniach nowych utworów i odważnym przekraczaniu granic między chóralistyką a innymi gatunkami muzyki. Oba zespoły są ważne. Każdy jednak opowiada inną historię Szczecina.

A przecież są wydarzenia, które trwają dłużej niż polityczne mody, ideologiczne deklaracje, architektoniczne zachwyty i wakacyjne sezony. Trwają, ponieważ ich fundamentem nie jest reklama, lecz pamięć.

Dziś, gdy coraz częściej żyjemy od wydarzenia do wydarzenia, warto przypominać sobie sens rzeczy trwających. Międzynarodowy Festiwal Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach jest właśnie jednym z takich zjawisk. Nie opowiada wyłącznie o muzyce. Opowiada o pamięci.

Cel — Ludzie. Pamięć o nich

„Cel — Ludzie. Pamięć o nich” – zapisano we wspomnieniu poświęconym profesorowi Janowi Szyrockiemu. I chyba trudno znaleźć lepsze zdanie opisujące sens tego festiwalu.

Profesor Jan Szyrocki, określany po latach jako „bez wątpienia, do dziś najważniejszy ambasador miasta i regionu, a także kraju w świecie”, pozostawił po sobie nie tylko chóry, uczniów i partytury. Pozostawił także ideę spotkania ludzi poprzez muzykę. Wierzył, że wspólne śpiewanie potrafi budować wspólnotę silniejszą od granic, języków i politycznych sporów. To właśnie ona od blisko sześćdziesięciu lat powraca każdej czerwcowej wiosny do Międzyzdrojów.

Przez sześć dekad przez Międzyzdroje przewinęły się tysiące śpiewaków, dyrygentów i słuchaczy. Śpiewano tutaj w czasach, gdy chóralistyka była częścią państwowego ceremoniału, śpiewano w latach przełomu i śpiewa się dziś – w świecie coraz bardziej rozproszonym, hałaśliwym i niecierpliwym. Festiwal przetrwał wszystko. Może dlatego, że pieśń chóralna jest czymś więcej niż muzyką. Jest rozmową wielu głosów, które muszą nauczyć się słuchać siebie nawzajem.

Po latach uczestnicy festiwalu najczęściej nie wspominają jednak konkursowych punktów ani dyplomów. Wracają do atmosfery. Do wieczorów, gdy nad morzem mieszały się języki różnych narodów, a muzyka stawała się wspólnym językiem wszystkich obecnych. Jak napisali organizatorzy jubileuszowej edycji: „sześć dekad wspólnego śpiewania, tysięcy głosów, wzruszeń, owacji i przyjaźni ponad granicami”.

Nieprzypadkowo festiwal od lat cieszy się opinią jednego z najważniejszych wydarzeń chóralnych Europy Środkowej. Laureaci międzyzdrojskiego Grand Prix trafiają później do elity polskiej chóralistyki, a samo wydarzenie pozostaje jednym z festiwali kwalifikujących do Grand Prix Polskiej Chóralistyki im. Stefana Stuligrosza.

W moim radiowym archiwum zachował się dźwiękowy drobiazg – reportaż z obozu integracyjno-szkoleniowego szczecińskich chórzystów. Oni rzeczywiście tworzyli społeczność o wewnętrznej sile porównywalnej chyba tylko z rodziną. Kilka lat temu próbowałem opisać ten świat w tekście Wodowanie”.

61. Międzynarodowy Festiwal Pieśni Chóralnej im. prof. Jana Szyrockiego

Tegoroczny, 61. Międzynarodowy Festiwal Pieśni Chóralnej im. prof. Jana Szyrockiego odbędzie się w Międzyzdrojach w dniach 14–19 czerwca. W programie znajdą się koncert inauguracyjny, konkurs Musica Sacra, przesłuchania festiwalowe, koncerty plenerowe oraz finał z udziałem chórów z Polski i zagranicy. Międzyzdroje ponownie staną się miejscem spotkania setek śpiewaków i dyrygentów, którzy przywiozą nad Bałtyk muzykę swoich krajów, tradycji i wspólnot.

Szczegółowy program, regulamin, historia festiwalu i informacje organizacyjne.

Wszystko inne dopiszą chóry, dyrygenci i słuchacze.


Muszla koncertowa w Misdroy (Międzyzdroje) około roku 1930.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *