Wyjątkowo ważny element życia. Rodzina jest najważniejsza. Bez rodziny to człowiek jest jak… bez rodziny. Nikomu się nie pochwalisz, nie skrytykujesz, nie wyrazisz oburzenia, nie doradzisz, nie nawymyślasz i nie wymyślisz im ich życia. Oczywiście dla ich dobra. Przecież oni o życiu nic nie wiedzą. Nie mają gustu i odpustu. Lekkości i finezji. Skąpią i samych siebie oszukują. Po co, na co, za co, w co i o co tu w ogóle idzie? Ale na szczęście mają mnie. Z dobrego serca. Przecież komu, jak nie swoim, mam pomóc, doradzić, wszystko im ustawić, do chole… Bo kto to widział, żeby szafkę ustawić przy kanapie, a tę pod oknem, obok telewizora, zaraz obok drzwi. No przecież to nonsens. Jak ja będę tu siedziała? Co zrobię z nogami? A może mam stać? No, jak? Kto mnie zobaczy za tą donicą? Jak drzwi nie pasują, wyjmij z zawiasów i wynieś do piwnicy. Matkę i teściową będziesz jak przedmiot traktował? Mebel ostatni? Grat jakiś? Znajdę z antykwariatu? Zastanów się, co robisz, bo to się może wylądowaniem Marsjan skończyć. Żeby nie było, że nie uprzedzałam. Ja chcę tylko ładu. Harmonii. Idylli. To się kantyna, nie kantylena nazywa? No, więc taką lenę wam tu wnoszę… Więc won mi z tymi wszystkimi gratami! Tu ma być moje miejsce, a resztę możecie sobie wynieść do waszych pokojów. Ile ich macie? Dwa? No, to całkiem nieźle. Pokombinujcie. A jak wyjdę, to sobie wszystko dobrze przemyślcie. Pamiętajcie. Umiar.

Wszystko tylko w miarę posiadanych środków.


Dodaj komentarz